Wszyscy jesteśmy Mlecznymi Braćmi. Rozmowa z Arturem Witkowskim i Rafałem Nawrockim założycielami firmy Mleczni Bracia

wegański blog wywiad z Mleczni Bracia

Vegetest: Dzień dobry panom 🙂

Artur Witkowski: Dzień dobry, tu  Artur Witkowski…

Rafał Nawrocki: …i Rafał Nawrocki … Mleczni Bracia. Dzień dobry.

Vegetest: Mleczni Bracia?

Artur Witkowski: Tak naprawdę to wszyscy jesteśmy Mlecznymi Braćmi i mamy jedną mamę, która nas karmi, daje nam schronienie i pozwala cieszyć się pięknem, które nas otacza. Tą matką jest MATKA ZIEMIA. To ona daje nam wszystko czego potrzebujemy. Warto o nią zadbać.

Vegetest: Rozumiem. Skoro kwestie rodzinne mamy już za sobą, przejdźmy do konkretów, czyli do pierwszego pytania. Od kiedy działa Panów firma?

Rafał Nawrocki: Firma Mleczni Bracia oficjalnie powstała 13 września 2016 roku.

Vegetest: To długo czy krótko, Pańskim zdaniem?

Artur Witkowski: Jesteśmy od samego początku Roślinnej Rewolucji w Polsce. Kilka lat działalności to nie jest długi okres ale bardzo dużo się zmieniło w tym czasie. Powstało sporo inicjatyw lokalnych dzięki którym możemy się dzisiaj cieszyć nowymi smakami i doznaniami kulinarnymi. Alternatywy dla mięsa, mleka czy sera stały się bardzo popularne.

Vegetest: Skąd pomysł na właśnie taką działalność? Przyczyny były “ideologiczne” czy stricte biznesowe?

Artur Witkowski: Każdy z nas przeszedł swoją drogę i miał gdzieś swój początek zmian. W moim przypadku taka świadomość pojawiła się po raz pierwszy gdy okazało się, że nie mogę pić mleka. Potem zachorowało moje dziecko i jedyną alternatywą jego leczenia były sterydy. Na szczęście na swojej drodze spotkaliśmy osoby, które pokazały nam, że dzięki odpowiedniej diecie i zmianie stylu życia można wygrać z chorobą. I to był początek zmiany mojej świadomości. Ponadto od prawie dwudziestu lat razem z żoną Ewą prowadzimy Klubokawiarnie Mleczarnie w Krakowie i we Wrocławiu. Podając w kawiarni kawę z mlekiem, którego nie mogłem pić, doszedłem do wniosku, że powinienem coś zmienić. Pojawił się wtedy pomysł na produkcję własnego mleka roślinnego. Natomiast droga Rafała była troszeczkę inna. I te dwie, różne drogi doprowadziły do tego, że nasza spółka mogła się narodzić…

Vegetest: Czy inicjatywa zrodziła się z głębszej, wewnętrznej potrzeby. Stąd pewnie spora motywacja do tego, by się udało…? 

Rafał Nawrocki: Tak, u mnie poniekąd można powiedzieć, że za tą decyzją stoją jakieś motywacje zdrowotne, dlatego, że faktycznie, pięć lat przed założeniem firmy borykałem się z problemami związanymi głównie z układem pokarmowym. Nabawiłem się różnych kłopotów, które były wskazaniem do wszelakich zabiegów medycznych. Jednakże spotkałem na swojej drodze osobę, która uświadomiła mi, że można inaczej. Wychodząc z praktycznego punktu widzenia, zacząłem stosować przez tydzień tylko dietę roślinną. No i efekty przeszły moje najśmielsze oczekiwania. I wtedy po raz pierwszy zrozumiałem, że wpływ jedzenia na nasze zdrowie, życie, samopoczucie i kondycję jest bardzo istotny. I ta świadomość we mnie zaczęła się rozwijać. Natomiast druga motywacja była taka, że z osobą, która tak właśnie mnie zainspirowała rozpocząłem współpracę w zakresie organizowania festiwali muzycznych. Były to festiwale, które się nazywają Henschke Festival i Vegan Machine. Po zorganizowaniu kilkunastu takich festiwali, a dokładnie po Vegan Machine 3, które odbyło się na Dworcu Świebodzkim we Wrocławiu, (jak pamiętam, przygotowania do niego trwały pół roku) doszliśmy wspólnie z Arturem do wniosku, że impreza była przednia i jesteśmy bardzo zadowoleni. Ale co dalej? Czy pracować nad następnym festiwalem, który odbędzie się de facto za rok, czy może zrobić coś więcej? Wcześniej razem z Arturem podróżowaliśmy po Azji, gdzie mleko roślinne było w zasadzie na porządku dziennym. Podjęliśmy wtedy decyzję, że zaczniemy produkować na polskim rynku naturalne mleko roślinne. Zdecydowaliśmy, że będziemy koncentrować się na jakości i zdrowotnej stronie tego produktu. No i w zasadzie tak się zaczęło.

Artur Witkowski: Rafała poznałem w przedszkolu. Nasze dzieci razem chodziły do jednego przedszkola i przy tej okazji spotkaliśmy się na korytarzu. Potem Rafał wyszedł z inicjatywą: Słuchajcie, robimy świetny festiwal wegański, może byśmy zrobili coś w Mleczarni? I wszystko potoczyło się zwyczajnie, tak po prostu, od naszych dzieci po festiwale, mleko roślinne i do naszej obecnej firmy. Firmy, która produkuje nie tylko mleko roślinne ale również roślinne sery ze słonecznika nazywane SERYO, PESTKO – to taka cudowna raw pasta kanapkowa z pestek, roślinne MNIAM BURGERY bez dodatku glutenu i kilka innych produktów.

Vegetest: Czy Mleczni Bracia mają nowe pomysły na rozwój? Czy pojawią się nowe produkty?

Rafał Nawrocki: Obecnie notujemy troszkę większy poziom zapotrzebowania na nasze produkty i ciągle rozwijamy nasz sklep internetowy weganski.com. Wydaje nam się, że taki trend może się utrzymać, natomiast staramy się pracować nad tym, aby go jeszcze poprawić. Koncentrujemy się tutaj na mediach internetowych, ciągle rozwijamy nasz sklep internetowy, tłumaczymy jego zawartość na inne języki i staramy się organicznie wpływać na to, jak będziemy widoczni w wyszukiwarkach w internecie. Staramy się właśnie skoncentrować na takim ukierunkowaniu naszego działania, aby docierać do klientów bezpośrednio. Widzimy w tym dużą przyszłość. Wygląda na to, że wszyscy zwracają się teraz w stronę sklepów internetowych i naszą intencją jest w tej chwili rozwijać ten projekt. Ale też poczyniliśmy inne działania: właśnie teraz pracujemy nad nowymi produktami, chcemy wprowadzić kilka, w zasadzie nowych grup produktowych. Prowadzimy testy, staramy się skoncentrować nad właściwym składem i proporcjami produktów. Będą to wegasy, czyli wegańskie kiełbaski oraz SERYO żółty, czyli coś, co jest alternatywą do żółtego sera. Już po pierwszych tekstach możemy powiedzieć, że Seryo żółty to będzie coś naprawdę ciekawego. Ciężko nam w tej chwili powiedzieć kiedy ten produkt ujrzy światło dzienne na rynku, ale prowadzimy nad tym prace i wydaje się nam, że niebawem, po kolei, będziemy wykonywać takie właśnie działania…

Artur Witkowski: Nowe pomysły to też nowe festiwale wegańskie. W ubiegłym roku w sierpniu w Górach Izerskich na Stacji Wolimierz dzięki gościnności Teatru Kliniki Lalek, razem z Piotrem Henschke zorganizowaliśmy VEGAN WORLD FESTIVAL. Była to trzy dniowa impreza z udziałem wielu artystów, muzyków, wykładowców i wystawców. To pierwszy taki festiwal w Polsce, który zorganizowaliśmy właściwie bez odpadów. Ponad 90% śmieci festiwalowych całkowicie kompostowaliśmy a 10% posegregowaliśmy do recyklingu. Chcemy kontynuować organizowanie festiwali.

Vegetest: Co sądzicie o wykorzystaniu czystego glutenu w produktach wegańskich?

Artur Witkowski: Tak ogólnie to lubię gluten, zarówno w pieczywie, makaronach ale także jako seitan. Dania z czystego glutenu są bardzo smaczne i doskonale udają strukturę mięsa. Niestety jako białko wysoko przetworzone jest białkiem o niskiej wartości. Jako Mleczni Bracia nie udajemy glutenem struktury mięsa i nie dodajemy go do naszych produktów. Robimy jedzenie z warzyw, owoców, nasion i pestek. Fascynuje nas bliskość z naturą. Przecież jesteśmy jej nieodłączną częścią. Dieta wegańska nie koniecznie musi być zdrowa. Można żywić się roślinami i jednocześnie zjadać śmieciowe jedzenie. Warto szukać produktów jak najmniej przetworzonych i z czystą etykietą.

Rafał Nawrocki:Ja nie jestem uczulony na gluten, a z racji testowania różnych produktów spożywam wegańskie wędliny. Niewątpliwie jednak odczuwam negatywne skutki po ich spożyciu. W czasach kiedy zboża nie były produkowane na zasadzie odseparowania i wypreparowania czystego glutenu w proszku produkt ten posiadał osłonę dla naszego żołądka, organizmu. Od rewolucji w tym przemyśle niestety coraz więcej naukowców nie poleca takiej bazy spożywać zbyt często. Moim zdaniem za jakiś czas taki dodatek spożywczy będzie wypierany z rynku przez inne zdrowsze wypełniacze.

Vegetest: Waszym zdaniem wegetarianizm i weganizm jest chwilową modą czy raczej stylem życia? 

Artur Witkowski: To zależy. Dla jednych będzie to moda, dla innych styl życia, a jeszcze inni powiedzą, że to nie ma sensu. Dla mnie była to  duża zmiana ale na szczęście rozłożona w czasie. Na początku przestałem pić mleko, odstawiłem jogurty i biały ser. Kolejnym krokiem była rezygnacja z mięsa i ryb. Długo nie mogłem zrezygnować z jajek. Dzisiaj w tym wszystkim szukam równowagi i balansu. Widzę, że w moim przypadku dieta roślinna jest moją dietą.

Vegetest: Czy staracie się przekonywać inne osoby do weganizmu?

Artur Witkowski: Każdy z nas jest inny i lubi różne rzeczy. Nie namawiamy nikogo do zmiany diety czy zmiany stylu życia. Organizując festiwale pokazujemy, że można inaczej. Weganie to ludzie, którzy nie tylko nie jedzą mięsa, sera lub jajek, nie używają żadnych produktów, które pochodzą od zwierząt. Nie używają skórzanych ubrań, kosmetyków testowanych na zwierzętach, nie chodzą do cyrków i dbają o środowisko. Tylko własnym działaniem i własną postawą możemy pokazać, że warto pójść taką drogą.

Rafał Nawrocki: Ja kiedy zrezygnowałem z mięsa stałem się aktywnym orędownikiem diety roślinnej. Jednak w pewnym momencie uświadomiłem sobie, że każdy z nas ma swoja drogę i swój czas aby zmienić tak istotne elementy naszego życia jak dieta. Obecnie wciąż wspieram weganizm, jednak nie staram się nikogo przekonywać bezwarunkowo. Każdy powinien robić to co służy mu najbardziej 😉

Vegetest: Jakie jest Wasze ulubione danie wegańskie?

Artur Witkowski: Ja uwielbiam frytki z batatów z odrobiną sosu z SERYO pomidorowego i PESTKO.

Rafał Nawrocki: Moje ulubione danie to nasz firmowy MNIAM BURGER klasyczny z musztardą rosyjską.

Vegetest: Dziękujemy za rozmowę.

Inne wegańskie produkty

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.