Mihiderka. Mobilny Catering. Abonament. Test tygodniowy 5 posiłków dzienne

mihiderka abonament catering

Nasza rekomendacja:
6 out of 6 stars (6 / 6)

Począwszy od dzisiaj przez najbliższe 7 dni testujemy na naszym blogu mobilny catering roślinny.

W skład całodziennego zestawu wchodzi pięć porcji:

  1. Śniadanie
  2. Zupa
  3. Danie główne
  4. Deser
  5. Kolacja

Zestaw dostarcza 2000 kcal. Podczas tego tygodnia odżywiamy się TYLKO zestawem posiłków Mihiderki.

Test będzie składał się z dwóch części:

  1. Opis dnia pierwszego – dzisiaj.
  2. Podsumowanie z postaci wrażeń i wniosków po upływie 7 dni.

Składy i wartości odżywcze widoczne publikujemy na końcu testu w postaci zdjęć naklejek znajdujących się na każdym pudełku z porcją.

Dzień pierwszy

Dzisiejszy, pierwszy zestaw składał się z:

Śniadanie (na ciepło) – kremowa owsianka z morelami i migdałami.

Producent sugeruje podgrzewać produkty w garnku lub piekarniku. O Ile piekarnik wydaje się być dobrym rozwiązaniem, a o tyle podgrzewanie w garnku (jak widać na drugim zdjęciu) wymaga częstego mieszania, przez co przyjemny i zachęcający do spożycia wygląd owsianki przeistacza się w mało apetyczny glut, kojarzący się z koloniami za czasów PRL-u. Przypuszczamy jednak, że większość osób i tak będzie część potraw (jeśli nie wszystkie) podgrzewać w kuchence mikrofalowej.

Owsianka jest gęsta i klejąca. Widać w niej całe owoce (porzeczki), ich kawałki (morele) oraz migdały. Jest ich dużo i wyraźnie wpływają na wygląd owsianki. Zapach owocowy z wyczuwalnym zapachem typowym dla owsianki. Na pierwszy plan wysuwają się porzeczki i morele. W smaku świeża i owocowa i kwaskowata, a przy tym jest przyjemnie słodka.

Owsianka jest bardzo sycąca. Do tego stopnia, że oboje ledwo udało się nam zjeść swoje porcje.

Zupa (na ciepło) – z warzywami i soczewicą na pomidorach.

Pierwsza co rzuca się w oczy, to wyjątkowo duża ilość warzyw. Warzywa są gotowane trakcyjnymi, przez tracą swoje typowe kolory. Warzywa są dosyć twarde. Dlatego dla osób, które lubią zupy w stylu kuchni polskiej, czyli z niemal rozgotowanymi składnikami mogą postrzegać to za wadę. Naszym zdaniem konsystencja warzyw jest właściwa. Zapach i smak jest typowy dla tego typu potraw, z wyczuwalnymi niemal wszystkimi składnikami. Przede wszystkim czuć cukinie, brokuły, pomidory i zielony groszek. Co ciekawe, w składzie na etykiecie nie podana groszku. Smak zrównoważony, nieco mało słony. Zupa jest pożywna i z dodatkiem pieczywa może być faktycznie traktowana jako osobne danie.

Danie główne (na ciepło) – Chili z dwóch rodzajów fasoli z pieczoną marchewką, nachosami i kwaśną śmietaną.

Zapach potrawy bardziej może się kojarzyć się z kuchnią indyjską niż z meksykańską. Zapewne w związku z dodatkiem wyraźnie wyczuwalnych kminu rzymskiego, cynamonu i anyżu.

Smak jest intensywny i skoncentrowany, sprawiający wrażenie jakby do przyrządzenia chili użyto bulionu. Oprócz przypraw wyczuwa się również smak fasoli i marchewki. Tej ostatniej jest naszym zdaniem jest nieco za wiele, a jej kawałki są trochę za duże. Ciekawy efekt daje dodanie do chili i wymieszanie z załączoną w plastikowym pojemniczku kwaśną śmietana, a następnie spróbowanie dania z dodatkiem nachosów. Potrawa robi się zrównoważona, oryginalna i smaczna.

Składniki, podobnie jak w zupie, są lekko twarde. Kolejna sycąca potrawa.

Deser (na zimno) – korzenne ciasto marchewkowe z orzechami włoskimi.

Coś fantastycznego! Ciasto jest naprawdę bardzo smaczne. Wyraźnie korzenne i dodatkiem nieco orzeźwiającego ananasa. Jest słodkie, ale nie przesadnie. Bardziej wilgotne od klasycznego ciasta marchewkowego. Oboje, mimo starań, nie wyczuwaliśmy w cieście orzechów włoskich.

Z herbatą lub kawą duet idealny.

Kolacja (na ciepło) – łazanki z młoda kapustą i tofu – skwarkami

Potrawa ciekawa z wyraźnie próbującymi ją zdominować „skwarkami” z wędzonego tofu. Młoda kapusta znakomicie podkreśla smak całości, ale (naszym zdaniem) jest jej w potrawie trochę za mało. Podobnie zresztą jak koperku. Zwiększę zawartości tych dwóch składników mogłoby nadać jej więcej świeżości.

Konsystencja właściwa, makaron nie rozgotowany i nie rozpadający się po ugotowaniu i wymieszaniu.

Zestaw można zamówić przez stronę Mihiderki;

Link do zamówienia: Zamówienie

Link do wyrobu diety: Wybór diety

Link do Zestawu 5 dań: Zestaw 5 dań

Podsumowanie

Po siedmiu dniach regularnego odżywiania się wyłącznie wegańskimi daniami Mihiderki mamy następujące obserwacje i wnioski:

  • Mieszkamy na wsi za Legionowem i torba z posiłkami wisiała na naszym płocie już o godzinie 4:10. Do biurowca w Warszawie, w którym pracuje Agnieszka trafiały przed jej pojawieniem.
  • Posiłki są (jak widać na zdjęciach) pakowane są w plastikowe pudełka w całości nadające się do recyklingu.
  • Dania są estetycznie przyrządzone i podane. Dlatego co lepiej będą wyglądać na talerzu podgrzane w piekarniku lub kuchence mikrofalowej.
  • Całość jest bardzo sycąca. Osoby, które twierdzą, że jedząc dania roślinnie nie można się najeść polecamy w tej kwestii Kuchnię Roślinną Mihiderki. Na pewno szybką zmienią zdanie. Dla nas to było nie lada wyzwanie. Dlatego były dni, w których nie byliśmy w stanie zjeść wszystkiego. Albo dojadaliśmy na drugi dzień, albo zamrażaliśmy.
  • Potrawy są oryginalne. W ciągu 7-miu dni nie powtórzył się żaden z 35-ciu posiłków. Oryginalność niektórych posiłków zaskoczyła nawet nas, a już jedliśmy wiele oryginalnych dań.
  • Potrawy są smaczne. Przynajmniej smakowały nam. Z dwoma lub trzema wyjątkami nie dodawaliśmy do nich żadnych przypraw. Dotyczyło to trochę mało słonych potraw. Ale to oczywiście kwestia gustu. Lepiej nie dosolić niż przesolić. Chociaż zdarzyła się jedna potrawa, która była trochę za słona.
  • Skład każdego z dań nie budzi zastrzeżeń. Brak wszelkich dyskusyjnych dodatków. Żadnych konserwantów, substancji zagęszczających, stabilizatorów itd.
  • Składniki potraw są urozmaicone i dobrze dobrane, dzięki czemu najprawdopodobniej całodzienne wyżywienie dostarcza wszystkich składników odżywczych, w tym wszystkich aminokwasów egzogennych.
  • Niektóre dania (głównie te wieloskładnikowe) są obfite i ciężkie. Danie główne z sosem potrafi ważyć nawet ponad 700 g.

Czy warto zatem skorzystać z tego rozwiązania?

Cena 5-ciu posiłków dziennie waha się w granicach 80-89 zł za dzień, w zależności od tego na jak długi okres zamawiamy. Zatem w przypadku zamówienia na cały miesiąc wraz z weekendami zapłacimy 2.400 zł za osobę. Na pierwszy rzut oka wydaje się sporo. Czy jednak to faktycznie dużo? Szczególnie przy obecnych cenach żywności, które, już chyba nikt się ni łudzi, nie spadną tylko wciąż będą rosły. Poza tym, nie łudźmy się, nie jest to oferta kierowana do osób zarabiających najniższą krajową.

Zastanówmy się:

  • Oprócz wody, herbaty i kawy (w naszym przypadku też yerba mate) nie musimy kupować absolutnie niczego do jedzenia.
  • Mamy urozmaicone posiłki nie myśląc o tym jak je sobie urozmaicić. Dla nas to bardzo ważny aspekt, bo odżywianie roślinne wymaga nieco polotu lub siedzenia na blogach i czytania przepisów.
  • Nie marnujemy jedzenia, którego (co się zdarza nawet najlepiej planującym) kupujemy czasami za dużo.
  • Nie tracimy czasu na stanie w kolejkach w marketach.
  • Nie tracimy czasu na myślenie i planowanie co kupić do jedzenia i co zrobić na obiad, kolację itd.
  • Nie tracimy czasu na przygotowywanie jedzenia (obieranie, krojenie itd. i zmywanie po każdym posiłku.
  • Mniej zmywamy – żadnych garnków, patelni, szpatułek, łopatek, szczypców, chochli itp. Tylko zastawa i sztućce. Normalnie zmywarka jest włączana każdego dnia. Podczas testów była włączana w sumie cztery razy.
  • Mniej pierzemy. Zawsze przy gotowaniu ubrudzimy blat, zlew czy nawet koszulę. Zużywamy przy tym ścierki, które trzeba prać. Podczas testów przez 7 dni nie zmieniliśmy ich ani razu, bo prawie wcale ich nie używaliśmy.
  • Wbrew pozorom produkujemy mniej śmieci. Jeśli bowiem potniemy wszystkie pudełka na kawałki zajmą mniej więcej tyle miejsca, ile puszka po fasoli.
  • Summa summarum – faktycznie płacimy więcej, ale mamy więcej czasu dla siebie i na pracę. A w moim przypadku (Arek) poświęcenie pracy więcej czasu przekłada się na wyższe dochody. Mamy więc swego rodzaju perpetuum mobile. Wydajemy więcej na jedzeniu, dzięki czemu więcej zarabiamy, a to sprawia, że ostatecznie to jedzeni staje się dla nas tańsze.

Czy zatem jest to tak idealne rozwiązanie, że tylko brać, płacić i jeść?

Naszym zdaniem tym co może nie każdemu przypaść do gustu jest brak kontroli nad tym co będziemy jedli. Wszyscy wiemy, że są takie dni, gdy ma się po prostu na coś ochotę. O ile będą to krakersy lub trzy ciasteczka, da się to wszystko pogodzić. Jeżeli jednak będzie to tofucznica lub soczewiaki, to pięć posiłków plus to na co mamy ochotę może być wyzwaniem dla naszych żołądków. Kolejną kwestią jest specyfika niektórych posiłków. Oboje nie lubimy selera naciowego i po prostu go nie jemy. Mimo, że pojawia się jako jeden ze składników jakiejś potrawy, to jest w niej wyraźnie wyczuwalny. Innymi słowy, jeżeli nie lubicie jakiegoś składnika, to pamiętajcie, że nie macie wpływu na to z czego robione są posiłki.

 

Składy i wartości odżywczej poszczególnych potraw podajemy poniżej, w galeriach przypisanych do każdego dnia.

Biorąc pod uwagę wady i zalety abonamentów wegańskich oferowanych przez Mihiderkę oraz fakt, że możecie wybierać 2,3,4 lub 5 posiłków dziennie, jest to rozwiązanie ze wszech miar godne polecenia.

wegański blog - polecamy

Aktualizacja 6.07.2022 r.

Przedłużenie diety na kolejny tydzień (już bez testów) to miłe zaskoczenie 😀 Byliśmy przekonani, że menu będzie takie samo jak w ubiegłym tygodniu. Innymi słowy spodziewaliśmy się tego, że dania są powtarzalne. Okazało się jednak, że dzisiaj dania są inne niż były w środę w ubiegłym tygodniu.

Kolejny duży plus, który utwierdził nas w tym, że najwyższa rekomendacja dla Kuchni Roślinnej Mihiderki jest w pełni zasłużona 😀

 

Dzień pierwszy

Dzień drugi

 

Dzień trzeci

Dzień czwarty

Dzień piąty

Dzień szósty

Dzień siódmy

Inne wegańskie produkty

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.